ANNA GODZWON

O przeliczaniu naszych głosów na mandaty

Co to jest ten dont? Pewnie wielu z Państwa się nad tym zastanawia, słysząc politologiczne analizy o szansach poszczególnych ugrupowań politycznych w wyborach parlamentarnych. d'Hondt i jego metoda wielu spędza sen z powiek, a czy on rzeczywiście taki straszny, jak go malują - o tym w kolejnym odcinku vloga, który jest poświęcony przeliczaniu naszych głosów na poselskie mandaty.

 

Wybory do Sejmu są proporcjonalne, a zatem w uproszczeniu im więcej głosów dostanie dane ugrupowanie, tym więcej dostaje mandatów. Kodeks wyborczy przy przeliczaniu głosów na mandaty posługuje się metodą, opracowaną ponad 140lat temu  przez belgijskiego prawnika i  matematyka, Victora d’Hondta i nie będzie przesadą stwiedzenie, że ten dżentelmen raz na cztery lata odgrywa niebagatelną rolę w polskiej polityce. Przeraża  małych, dopieszcza wielkich, a to wszystko za sprawą sposobu przeliczania głosów oddanych na partyjne listy tak, by zachować zasadę proporcjonalności.

 

Wyobraźmy sobie zatem, że głosy oddane 13 października są już policzone i wiadomo, ilu wyborców na kogo głosowało. Teraz do akcji wkracza Państwowa Komisja Wyborcza i ustala, które komitety partii lub wyborców zdobyły więcej niż 5 procent ważnie oddanych głosów w skali kraju i czy jedyny komitet koalicyjny, jaki mamy w tych wyborach przeskoczył próg 8-procentowy zarezerwowany w kodeksie wyborczym dla koalicji właśnie. W ten sposób dowiemy się, które komitety będą uczestniczyć w podziale mandatów. A potem do akcji wkroczy d’Hondt.

 

Za zdjęcia do dzisiejszego odcinka dziękuję Jackowi i Łukaszowi 😊

 

 

 

09 września 2019