ANNA GODZWON

Wybory 2014: suma niefortunnych zdarzeń.

Wybory samorządowe w 2014 roku nie zostały sfałszowane - piszę w tekście dla newsweek.pl. Odważna teza? Nie, sama prawda.  Przed, w trakcie i po głosowaniu wydarzyło się tyle rzeczy, które umiejętne podsycane wątpliwościami i teoriami spiskowymi doprowadziły, że prawda utonęła w zalewie propagandy i czasem tylko popiskiwała z dna, próbując przebić się do opinii publicznej. Niesprawny system informatyczny, brak decyzyjności ówczesnej Państwowej Komisji Wyborczej i zdolności komunikacji w sytuacji kryzysowej, potraktowanie sondażu jak wyroczni oraz – nie oszukujmy się – nie najwyższa świadomość obywatelska części wyborców złożyły się na największy kryzys wokół wyborów w wolnej Polsce.  Te wydarzenia legły u podstaw znowelizowania Kodeksu wyborczego przez Prawo i Sprawiedliwość, które wciąż utrzymuje, że podczas tamtych wyborów miały miejsce fałszerstwa.

 

Przypomnijmy zatem, jak to było, bo to czasem umyka i zostają jedynie klisze, kalki i uproszczenia. Pracując nad książką, poświęconą zmianom w Kodeksie wyborczym, przejrzałam doniesienia prasowe z tamtych dni, obejrzałam na nowo konferencje prasowe ówczesnej PKW, przesłuchałam dziesiątki wywiadów, konferencji i wypowiedzi polityków wszystkich opcji. Chciałam zebrać w jedno fakty, rozprawić się z mitami i dać odpowiedź na to, co się wtedy wydarzyło.  Smutny obraz tamtych wydarzeń  pasuje do mojego ulubionego cytatu z „Pana Tadeusza”: „Ja z synowcem na czele, i? Jakoś to będzie!”. Nie było.

 

Więcej w moim artykule na stronie newsweek.pl

28 września 2018